Ola i Dawid

Ola i Dawid napisali do mnie niecałe dwa miesiące przed swoim ślubem, z zapytaniem o dzień, który początkowo planowałam jako wolny. Ale z formalnego "Dziękuję Państwu za zainteresowanie moimi zdjęciami" bardzo szybko przeszliśmy na "jakiego macie pięknego pieska! Też mam labradora. Super będzie robić dla Was foty!". No i przepadliśmy. Jeszcze tego samego dnia umówiliśmy się na spotkanie i rozmawialiśmy o ślubie i naszych czworonożnych przyjaciołach (w sumie to głownie o nich). No co mam powiedzieć? Moi ludzie!
Dzień ślubu, to całkowicie inna historia. Były super przygotowania, gdzie towarzyszyła nam Misia (labradorka Oli i Dawida), muszka i skarpetki w pieski, spinki w łapki, a później jeszcze jeden piesek. No dla mnie raj! Później ładne ceremonia, krótka chwila na sali, pamiątkowe fotki i już jechałam z powrotem w pociągu do Warszawy. Umówiliśmy się też na sesję w inny dzień, na którą wszyscy czekaliśmy chyba najbardziej. No i tutaj zaczęły się schody, bo próbowaliśmy umówić się średnio 4-5 razy i zawsze coś krzyżowało nasze ambitne plany. Ale w końcu się udało i poczyniliśmy na Pustyni Błędowskiej plener ślubny. Ale zupełnie inny, bo trochę lifestylowy i jeszcze bardziej na luzie, bo bez bukietów, welonu i ślubnej garderoby. i szczerze? Wyszło super. Chodźcie, oglądajcie, zapraszam! <3
ŁAPA!
Ola, Dawid I Misia7
Ola, Dawid I Misia18
Ola, Dawid I Misia19
Ola, Dawid I Misia42
Ola, Dawid I Misia43